sobota, 15 kwietnia 2017

Stare ZOO w Poznaniu

W ostatni weekend stycznia, zaraz po wszystkich egzaminach Ukochany zabrał mnie na spacer do Starego ZOO. Wiem, że za dzieciaka byłam w tym albo nowym zoo, ale niestety i po tej wizycie nie mogłam wciąż tego sobie przypomnieć - choć oba zdecydowanie się od siebie różnią. Jak się zapewne domyślacie po poprzednim zdaniu teoretycznie byłam tu pierwszy raz, no i inaczej sobie je wyobrażałam. Generalnie co do tego ZOO mam mieszane odczucia. Może to przez to, że był jeszcze okres zimowy.. Ale poza tym stare klatki, w których nie było praktycznie miejsca by się swobodnie obrócić. Dziś na szczęście są one puste, jednak moim zdaniem można by je jakoś ciekawie "zagospodarować" by nie przerażały wyglądem i wizją w jakich kiedyś te zwierzęta musiały spędzać swoje życie. Tutaj możemy spotkać większość zwierząt gospodarskich jak Alpaki, kucyki, owieczki, kozy i inne. Ale znalazły się też m.in surykatki, lemury, waran jak i różne ptactwo. Miałam też okazję poznać liski uratowane z fermy futrzarskiej, których losy śledziłam na fanpejdżach. Aż nie mogłam się napatrzeć.. Poza tym urzekły mnie też surykatki, a szczególnie jedna ciekawska przy samej szybie wyczekująca jedzonka, które właśnie dostały chwilę później. :)
A teraz kolej na zdjęcia.


sobota, 8 kwietnia 2017

DIY Skrzynka na kwiaty i uprawy

Witajcie!
W końcu mogłam dokończyć pracę, a właściwie zaległy prezent urodzinowy dla mamy. Niestety pobyty w szpitalu nie sprzyjają robótkom, więc przepraszam też za dłuższą nieobecność. Ale wróciłam i wzięłam się do pracy! Pod koniec grudnia dorwałam w Lidlu ukochane mandarynki w promocji, a były one w drewnianej skrzyneczce. Mandarynki zostały pochłonięte, a skrzyneczka została. Pomyślałam, że ją zostawię chociaż zupełnie nie miałam pomysłu co mogłabym z nią zrobić. W głowach miałam jakąś dekoracyjną albo na duperele, ale w marcu w końcu się obudziłam i postawiłam na kwiaty bądź uprawy - oczywiście od mamy będzie zależeć do czego do wykorzysta. Przemalowałam całą skrzynkę na czarno, żeby nie było smutno, chociaż pewnie zastanawiacie się dlaczego przechodzę z smutnego na smutny kolor. Cóż, czarny jedyny maskował te niedoskonałe rzeczy na skrzynce - pozostałości kleju i wszelakie gwoździe (co prawda widać je, ale nie aż tak jak w poprzedniej postaci), a uznałam, że czarny to kolor w sumie uniwersalny. W środku postawiłam na szary, celowo ciemniejszy, żeby się tak szybko nie brudził.